Skip to content

Przedostatni dzień wakacji, chałka i maślane rogale

Sobota.

Choć wstaję z łóżka grubo przed ósmą to i tak za późno. Na śniadanie miały być maślane rogale. Nie zdążę. Śniadanie będzie w porze międzyposiłkowej kawy. W weekend tak można.

Można ogrzewając plecy przy piekarniku zjadać gorące zawijasy z twarogiem i domowym dżemem porzeczkowym z cynamonem, tak kwaśnym, że na wierzch musi powędrować jeszcze łyżeczka malinowego ziołomiodu (moje nowe odkrycie, absolutnie genialne).

Dokarmiam zakwasy, jak zwykle tego dnia tygodnia. Pszenny i żytni. Pszenny pachnie delikatnie, jabłkowo, trochę słodko. Żytni zdecydowanie mocniejszy, intensywniejszy, ciemny.

W mojej głowie tak właśnie pachnie dom. Sama tę wizję sobie stworzyłam i sama przenoszę ją na rzeczywistość. Tworzenie autonomii własnych wartości manifestowanej w ten sposób jest jak kolejny krok w stronę, którą niektórzy nazywają dorosłością, a dla mnie jest ona raczej kontynuacją bezustannych, następujących po sobie cykli i przemian.

Posypując makiem posmarowane żółtkiem rozkłóconym z maślanką rogale, myślałam o tym co się zdarzy. Co chciałabym, by się stało. Teraz, niedługo, za długo. Koniec wakacji jest dla mnie czasem refleksji nad tym co się wydarzyło w czasie lata, co się zmieniło, jak na mnie wpłynęło. Jest też nowym początkiem, nie tylko kolejnego roku szkolnego czy teraz akademickiego, ani nawet sezonu teatralnego, ale jakiegoś etapu. Dzielę życie na etapy, chociaż widzę między nimi wspólne części, płynne przejścia.

 

Niedawno minął żydowski Nowy Rok. Dla mnie bardzo symbolicznie, jakby na zakończenie mojego, osobistego etapu i nowy początek, z okazji którego upiekłam chałkę, zgodnie z żydowskim zwyczajem. Chałkę zagniataną powoli, 30 minut na drewnianym stole, w którą „włożyć” można wszystkie rozczarowania minionych dni, wszystkie obawy dotyczące tego co się wydarzy, każdą nadzieję na to, czego się pragnie.

Była ogromna, waniliowa i słodka. Na pożegnanie i przywitanie.

 

Dziś jestem już w nowym. Zjadłam rogale, zaraz zaparzę kawę. Mogę być, powoli. W ciągłym procesie.

 

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *